Anatomia palpacyjna

„Na zajęciach z anatomii palpacyjnej będziemy łączyć sztukę z nauką…”

W zawodzie fizjoterapeuty badanie pacjenta jest podstawą jakiegokolwiek działania terapeutycznego. Można uznać, że podjęcie terapii bez badania jest bezsensowne, a czasami może być niebezpieczne. Każda z koncepcji terapeutycznych ma swoje podejście do oceny ciała czy też konkretnego obszaru. Na bazie takiej oceny można wybrać stosowne techniki, które mają na celu poprawę stanu funkcji lub zdrowia. I w tym momencie wpadamy w gąszcz różnych metod terapeutycznych przez co może nam się zakręcić w głowie, a pacjentowi już w szczególności.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że każda z koncepcji mówi zupełnie innym językiem o zupełnie różnych rzeczach. I to prawda tylko, że mówimy o tym samym. Mówimy o ciele człowieka i próbie wyprowadzenia go z bólu? przeciążenia? dysharmonii? na drogę ku równowadze, gdzie ciało czuje się lepiej. Można powiedzieć, że jest sporo dróg, szlaków czy może pionowych ścian, które wiodą nas na ten sam szczyt, gdzie patrzymy na to samo słońce. I to co jest piękne w tym zawodzie, to to że on nas nie ogranicza. Pozwala nam szukać, uczyć się i rozumieć coraz więcej, a przy tym pomagać drugiemu człowiekowi. Rozumiejąc anatomię, fizjologię, biomechanikę możemy łączyć różne rzeczy i faktycznie doświadczać pewnego rodzaju sztuki opartej na nauce.
Jeden z moich nauczycieli, u którego mam przyjemność pobierać nauki powtarza, iż anatomia ma być podstawą jakiejkolwiek terapii. Mamy poczuć to co dzieje się pod naszymi palcami i dopiero później pomyśleć co zrobić. Przestrzega nas przed ślepymi konceptami/dogmatami terapeutycznymi, które uwzględniają anatomię dopiero na końcu, na siłę, tylko po to by to jakoś uzasadnić.

Należy wierzyć w to, co się czuje a nie czuć to, w co się wierzy.”

Tak więc podstawą dyskusji lub też działania jest właśnie znajomość anatomii oraz fizjologii ludzkiego ciała koniec kropka. I chciałbym żeby to było tak proste jak krótkie było tamto zdanie. Musimy/lubimy ciągle się rozwijać.
Zawód który wykonujemy jest o tyle specyficzny, iż pracujemy w bezpośrednim kontakcie z ludzkim ciałem. Dotyk jest podstawą naszego działania. To co kryje się za tym dotykiem to nie tylko skóra, powięź czy mięsień, ale też przełamywanie pewnych granic mentalnych i emocjonalnych, szczególnie gdy terapia dotyczy okolic obszarów wrażliwych. Tutaj tym bardziej musimy być bardzo delikatni ale też obecni i świadomi tego co robimy.
Pod pojęciem anatomii palpacyjnej kryje się zarówno umiejętność, którą każdy terapeuta powinien rozwijać, jak i sposób badania, a nawet i terapii. Mówiąc bardzo ogólnie staramy się naszymi palcami wyczuć wszelkie dostępne palpacyjnie struktury (kości, mięśnie, powięzie, ścięgna, więzadła, tętnice, żyły itd.), ocenić ich stan i określić wzajemne relacje względem siebie.
Na szkoleniu poświęconym tylko i wyłącznie anatomii palpacyjnej pracujemy w parach i przechodzimy przez każdy obszar naszego ciała – od stóp do głowy. Wyszukujemy na sobie określonych struktury, zaznaczamy je na skórze, a później je omawiamy. Ciężko powiedzieć, iż jest to jakaś koncepcja terapeutyczna, raczej jest to doskonalenie warsztatu czucia i pogłębianie wiedzy z zakresu anatomii. Jednak taka umiejętność owocuje efektami u naszych pacjentów, a my sami szybko rozumiemy, że stają się podstawą naszej dalszej pracy. Niezależnie czy jesteśmy fizjoterapeutami, terapeutami manualnymi, osteopatami, rolferami, masażystami, czy nauczycielami ruchu. Czy lubimy pracować na stawach, mięśniach, powięziach, nerwach czy narządach wewnętrznych. Anatomia jest ta sama. Idziemy na ten sam szczyt.
Niewątpliwie taka nauka wymaga to od nas niezwykłej koncentracji i precyzji, bo czasami szukamy „czegoś” samym paznokciem, a czasami staramy się wyczuć jakieś napięcie tylko pod opuszką palca. Jako że bywa to strasznie frustrujące i często mijamy się z celem to posiłkujemy się przy tym atlasami anatomicznymi, szczególnie tymi opartymi na zdjęciach z anatomii sekcyjnej. Choć już post mortem to jednak przedstawiają nam anatomię najbardziej zbliżoną do tej prawdziwej. Daje nam to pewne wyobrażenie tego co wyszukaliśmy i czujemy pod naszymi palcami. Wiemy więcej, by czuć lepiej. A gdy czujemy lepiej to też więcej wiemy.

Na koniec pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jeden cytat:

„Traktujcie ciało pacjenta jak pianino. Nauczcie się na nim grać i słuchajcie każdego dźwięku, który wydaje. Zrozumcie je. Nie czekajcie aż pacjent Wam powie, że go boli. Czujcie to. Dziś wielu ludzi ma złe relacje z własnym ciałem. Są za duzi, za mali, za grubi, za chudzi. Nie lubią się. Pomóżcie im to zmienić”.

F. Lafosse.


Autor: Tomasz Waraksa